Obfitość – droga do zmiany jakości życia

Strona - obfitość

Obfitość – droga do zmiany jakości życia

Obfitość, abundance, l’opulence, aundancia… To słowo występuje we wszystkich językach świata. Czasami je używamy, ale co ono tak naprawdę oznacza? JAK DUŻO MUSI BYĆ, MUSIMY ZOBACZYĆ, POTRZEBUJEMY MIEĆ, aby opisać to słowem obfitość?

W ostatnim czasie wyraz obfitość pojawił się w moim życiu wiele razy. Opisywał on  – jak mogłoby się pierwotnie wydawać – bardzo proste sytuacje. Skromne, ale pyszne śniadanie, przygotowane przez ludzi, którzy w krótkim czasie stali się dla siebie bardzo ważni. Drzewa obsypane soczystymi owocami, które aż zapraszają do jedzenia. Kilkaset gatunków kukurydzy, które czarują kolorami, kształtem, wielkością. Proste rzeczy, których tak często nie dostrzegamy i nie do końca doceniamy.

Zastanawiające jest to, że obfitość częściej zauważają ci, którzy mają bardzo niewiele. My, obywatele „pierwszego świata” widzimy przede wszystkim to czego nam jeszcze brakuje, co musimy, co powinniśmy. Przecież jest jeszcze tyle rzeczy, które są potrzebne, które mają już inni, które trzeba zrobić, które wreszcie  są wyznacznikiem miejsca, pozycji, stanu posiadania. I choć często wcale się przed sobą do tego nie przyznajemy, to ile razy zdarzyło nam się poczuć zazdrość na widok zdjęć z wakacji naszych znajomych czy będąc zaproszonym do nowego apartamentu koleżanki, czy też pomyśleć ze smutkiem o naszym aucie, parkując przy pachnącym fabrycznym lakierem samochodzie sąsiada. Nie ma się czego wstydzić, dotyczy to większości z nas.

Można pewnie powiedzieć – skoro dotyczy to większości, to znaczy, że jest elementem bycia człowiekiem, taka analiza porównawcza. Jednak mamy w sobie mądrość, która  podpowiada, żeby docenić to co wokół nas. Na początku TRUDNO jej SIĘ PRZEBIĆ PRZEZ NASZE SCHEMATY I UTARTE ŚCIEŻKI.   Ale  kiedy zaczynamy się rozglądać, dostrzeżemy kawę przyniesioną do łóżka przez ukochaną osobę, czy zieloną trawę po deszczu , na który chwilę temu złorzeczyliśmy, słowa docenienia od osób, z którymi pracujemy, czy uśmiechnięte oczy naszego dziecka, z których możemy wyczytać, że jesteśmy zupełnie fajnym rodzicem.

To nie jest tak, że z dnia na dzień zaczniemy widzieć tylko dobre rzeczy. Nie. Ale spróbujmy chociaż przez chwilę nie dopuścić gnębiących nas „muszę”, „trzeba”, „potrzebuję”, „mam na liście”.

Jest wokół nas obfitość. Ciekawych ludzi, których warto wpuścić do naszego życia, dobrego jedzenia, które możemy nawet przygotować sami, wyzwań, na które tylko trzeba się otworzyć, interesujących miejsc, które możemy zobaczyć bez zapożyczania się na dekadę. Jedyne czego potrzebujemy, to zatrzymania się TU i TERAZ i rozejrzenia się wokół. Wtedy , nawet w najtrudniejszych momentach, uda nam się dostrzec coś, co można będzie opisać słowem obfitość. Zostańmy w niej na chwilę, nacieszmy się nią. Z takich właśnie momentów bierzemy energię na dalszy bieg przez życie. Dajmy sobie na nie przyzwolenie i choć odrobinę czasu. Nawet jeśli nie widzimy tego od razu, to niesamowita inwestycja w nasz ROZWÓJ OSOBISTY.

#coaching osobisty #coaching relacji 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *