Czy naprawdę potrafimy cieszyć się życiem, które budujemy?
Choć trudno określić, ilu ludzi odkłada szczęście na później, dane pokazują, że dobrostan i stres pozostają istotnymi wyzwaniami współczesnego świata pracy.
Według badania Gallupa z 2025 roku 56% pracowników na świecie zmagało się z dobrostanem, a 40% odczuwało znaczny stres przez dużą część poprzedniego dnia. Jednocześnie w badaniu amerykańskich pracowników 59% respondentów uznało równowagę między pracą a życiem prywatnym i dobrostan za bardzo ważne kryterium przy wyborze pracy.
Dane te nie dowodzą, że przyczyną problemów jest nieustanne dążenie do celów. Pokazują jednak, dlaczego warto zastanowić się nad ceną, jaką płacimy za sukces, i nad tym, czy w pogoni za kolejnymi osiągnięciami nie zaniedbujemy własnych potrzeb.
Być może najważniejsze pytanie nie brzmi: „Co jeszcze mogę osiągnąć?”, lecz: „Czy życie, które buduję, pozwala mi cieszyć się nim już teraz?”.
Poznaj więc historię o rybaku, który już miał to, czego potrzebował!
Pewnego dnia bogaty biznesmen odpoczywał w nadmorskiej miejscowości. Zobaczył rybaka, który wrócił swoją małą łodzią z połowu.
— Dlaczego tak wcześnie wróciłeś? — zapytał biznesmen.
— Złowiłem wystarczająco dużo ryb, żeby utrzymać rodzinę — odpowiedział rybak.
— A dlaczego nie zostaniesz na morzu dłużej? Mógłbyś złowić więcej ryb, sprzedać je i zarobić więcej pieniędzy!
— A co potem? — zapytał rybak.
Biznesmen zaczął wyjaśniać, że rybak mógłby kupić większą łódź, zatrudnić ludzi, zbudować flotę rybacką, założyć przedsiębiorstwo i zarobić fortunę.
— A co potem? — ponownie zapytał rybak.
— W końcu stałbyś się bogaty! Mógłbyś przejść na emeryturę, zamieszkać w spokojnej nadmorskiej miejscowości, łowić ryby dla przyjemności, spędzać czas z żoną i dziećmi, odpoczywać i spotykać się z przyjaciółmi.
Rybak uśmiechnął się i odpowiedział:
— Ale przecież właśnie to robię teraz.
Jaki jest morał tej historii?
Rybak i biznesmen reprezentują dwa różne podejścia do życia.
- Biznesmen odkłada szczęście na przyszłość. Najpierw chce osiągnąć sukces, zgromadzić majątek i zapewnić sobie niezależność. Dopiero później zamierza korzystać z życia.
- Rybak już teraz dostrzega wartość w tym, co ma. Nie potrzebuje kolejnych osiągnięć, żeby cieszyć się rodziną, spokojem i wolnością.
To nie jest opowieść o tym, że ambicja czy rozwój są złe. Jej przesłanie jest inne: warto zastanowić się, czy cel, do którego tak uparcie dążymy, rzeczywiście jest wart czasu i wysiłku, które poświęcamy, aby go osiągnąć.
Historia ta bywa przypisywana różnym autorom. Jedną z najwcześniejszych znanych literackich wersji podobnej przypowieści napisał niemiecki noblista Heinrich Böll w 1963 roku.
Dlaczego ta historia może być tak ważna i czy naprawdę musisz czekać na szczęście?
Historia rybaka nie oznacza, że ambicje, rozwój czy sukces są czymś złym. Przypomina jednak, że warto od czasu do czasu zatrzymać się i sprawdzić, dokąd właściwie zmierzamy. Być może kolejny awans, wyższe zarobki czy nowy cel są dla nas ważne. Ale być może równie ważne są rzeczy, które odkładamy na później: czas z bliskimi, odpoczynek, spokój i zwykła radość z codzienności.
Nie chodzi o to, żeby przestać dążyć do czegoś więcej. Chodzi o to, żeby w pogoni za lepszym jutrem nie przegapić życia, które dzieje się dzisiaj.
Można przez 20 lat pracować na to, żeby wreszcie mieć czas dla rodziny, odpoczywać bez poczucia winy i robić rzeczy, które sprawiają przyjemność.
Można też zadać sobie pytanie, czy nie da się zacząć robić tego wcześniej.
A Ty — czy budujesz życie, którego pragniesz, czy ciągle odkładasz je na moment, kiedy osiągniesz kolejny cel? Jeśli nie wiesz lub chcesz o tym porozmawiać – zapraszam na darmową 30-minutową sesję coachingową z Coach Magdą Ciesielską.
Czy artykuł był pomocny? Proszę o opinię.